Przeznaczenie

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Moje aktualne wpisy

Spotkanie i Nowa Moc

Trudno było odnaleźć chakre, którą się ledwo pamięta.
Po kilku godzinach szukania poddałem się i poszedłem razem z Kumi do baru.
- Co podać ? – zapytał kelner
- Całą butelkę Sake – odparłem a Kumi tylko przytaknęła.
Usiedliśmy przy stoliku pod oknem i zaczęliśmy pić.
[pije 6 szklankę] – wiesz chyba się poddam i po prostu Pojdę gdzie mnie nogi poniosą – powiedziałem będąc już trochę pijany.
Kumi przysunęła się do mnie po czym objęła mnie rękoma:
- Odnajdziesz matkę mówię ci… a teraz może.
Dziewczyna zbliżyła swoje usta do mojej twarzy, było coraz bliżej pocałunku aż w końcu pocałowała mnie, siedziałem zdumiały nie robiąc niczego a dziewczyna wciąż całowała mnie.
Nagle do baru weszła kobieta, kelner od razu wyjął worek z pieniędzmi i przekazał go jej.
Spojrzała na mnie i na Kumi po czym podeszła do nas.
- Ej wy… Wynocha stąd, to moje miejsce.
Posadziłem Kumi obok siebie po czym wstałem i powiedziałem:
- Nie będę słuchał rozkazów.
Nagle poczułem od kobiety znaną mi chakrę „nie to niemożliwe” pomyślałem i dokładnie się przyglądałem kobiecie, ona zaś strzeliła mnie tak mocno w twarz że wylądowałem za oknem.
Kumi siedziała na miejscu, była kompletnie pijana wiec nie mogłem na nią liczyć.
Złożyłem kilka pieczęci lecz kobieta okazała się szybsza, kopnęła mnie w brzuch, uderzyłem plecami w pobliski budynek.
Złapała mnie za szyję i podniosła:
- Nie masz zemną szans szczeniaku – powiedziała.
Ja aktywowałem Sharingana i użyłem Chidori Nagashi, kobieta automatycznie odskoczyła i zaczęła mi się przyglądać wiec wykorzystałem ta sytuacje i obezwładniłem ją lecz tylko na moment, okazała się silniejsza niż wyglądała i to ona obezwładniła mnie.
- Jesteś do niego podobny ale to nie możesz być ty… - powiedziała sama do siebie.
Nie odezwałem się, leżałem na ziemi bez ruchu skupiając dużą ilość chakry w dłoniach, po chwili byłam już wolny a kobieta upadła na ziemię.
- Koniec zabawy, powiedz mi kim jesteś… - powiedziałem
Kobieta uśmiechnęła się lekko.
- Tak jak myślałam jesteś moim synem.
Stałem jak słup soli a kobieta podchodziła do mnie, jeżeli była moją matką to się zmieniła.
Na zdjęciach, które miał ojciec wyglądała zupełnie inaczej.
Kobieta podeszła do mnie i objęła mnie:
- Jak ty tu trafiłeś?? Gdzie masz brata i ojca?
Nie odpowiedziałem, spuściłem tylko głowę zastanawiając się co mam powiedzieć.
Po chwili milczenia odezwałem się;
- Zostawiłem ich i wioskę, nawet mnie nie szukali więc nic dla nich nie znaczyłem.
Kobieta uśmiechnęła się i przycisnęła mnie do siebie bardzo mocno.
- Powiedz mi jeszcze jak masz na imię bo ciężko mi to stwierdzić po wyglądzie- powiedziała
Roześmiałem się na całe gardło.
- Fate, sama dałaś mi to imię, a tak właściwie to co tu robisz mamo?
Kobieta na słowo „mamo” przytuliła mnie jeszcze mocniej.
- Ja zbieram podatki na wioskę, robie to raz na dwa miesiące – odparła
- Mamo powiedz mi czemu chcieli cię zabic? – zapytałem
Kobieta zaczęła opowiadać, mówiła że sam Sasuke kazał jej odejść by nie musiał jej zabić, wioska chciał by umarła bo będąc żoną Sasuke urodziła nas i poznała kilka skrywanych tajemnic jedną z nich było to że wioska chciała wyszkolić bliźniaków Uchiha na zabójców, którzy dostawali by misje rangi S i w czasie wojny mieli by rozkaz zabicia głównych dowodzących armią wroga, mama jednak się na to nie zgodziła i zaczęła walczyć dlatego też chcieli ją zabić.
Po opowieści mamy zrobiło mi się bardzo przykro i uświadomiłem sobie że Zero powinien już zakończyć swoje szkolenie na Zabójcę.
- Mamo, chcę zniszczyć wioskę Liścia lecz najpierw musiał bym zabić Zera… - powiedziałem.
Kobieta stała z uśmiechem.
- Jeżeli Zero jest wierny wiosce a nie rodzinie to na pewno już został Jouninem i szukając ciebie, bo z tego co mi wiadomo to jesteś poszukiwany i ta dziewczyna ( wskazała na Kumi ) też , wiec prędzej czy później stoczysz walkę z bratem.
Mitsuki gestem kazała mi zabrać Kumi i iść za nią, ja oczywiście zrobiłem to.
Poszliśmy do jej domu, był bardzo duży więc pomieściliśmy się w nim wszyscy.
Położyłem w Kumi w pierwszym lepszym pokoju a sam wróciłem do salonu.
- Synku słuchaj mnie teraz bardzo uważnie, jeżeli chcesz zniszczyć Konohe musisz aktywować Mangenkou Sharingana po czym przeszczepić sobie oczy najlepiej kogoś z najbliższej rodziny czyli , Ojca , brata lub moje… - powiedziała
„moje przecież mama nie była Uchiha” – pomyślałem i słuchałem dalej mamy
- … widzę że zdziwiło cię słowo moje więc już ci to tłumaczę, pochodzę z rodziny Hayata lecz moja matka spłodziła mnie z kimś z rodu uchiha, nie wiedziałam o tym do czasu aż ninja z Konohy nie chcieli mnie zabić, zabiłam też swoją „ najlepszą przyjaciółkę” dlatego mam Mangenkou Sharingana… - w oczach kobiety zabłysnął szkarłat lecz nie był zwykły.
- … Jeżeli chcesz zniszczyć wioskę i wszystkich, którzy nie dali mi cię wychować musisz mnie zabić i przeszczepić sobie moje oczy, przemyśl to do jutra, a jeżeli niechżesz mnie zabić to powiem ci że i tak już umieram więc tylko byś uśmierzył mój ból – powiedziała po czym poszła do swojego pokoju.
Siedziałem na sofie jak kamień, nie ruszałem się nawet na minimetr, zastanawiałem się nad tym co zaproponowała mi mama.
Dopiero co ją odnalazłem a teraz mam ją zabić, moje myśli błądziły w głowie tak długo aż zasnąłem w salonie.
Rano obudziła mnie Kumi.
- Fate wstań, rozmawiałam z twoją mamą i mam się ciebie zapytać czy przemyślałeś to – zapytała dziewczyna.
Otworzyłem zaspane oczy, ziewnąłem i spojrzałem na nią.
- Kumi zostaniemy tu kilka miesięcy i mam do ciebie prośbę – powiedziałem
Dziewczyna kiwnęła pytająco głową
- Pomożesz mi zniszczyć Konohę i mojego brata? – zapytałem
- Oczywiście, nie zostawię cię samego – odpowiedziała.
Poszedłem do mamy, uzgodniłem z nią ze za trzy miesiące mogę przyjąć jej propozycje ponieważ chce spędzić z nią trochę czasu.
Mama uśmiechnięta przystała na moje warunki.
Trzy Miesiące Później:
Byłem już po walce z matką, leżała u moich stóp przebita moją kataną, była uśmiechnięta bo wiedziała że cząstka niej jest we mnie.
Ledwo stałem byłą to ciężka walka, Kumi podbiegła do mnie.
- Muszę cię wyleczyć – powiedziała
- Dobrze, a potem przeszczepisz mi oczy, tak jak cię tego uczyła moja mama- powiedziałem
Kumi przytaknęła i zabrała się za leczenie moich ran, a ja zemdlałem.
Obudziłem się następnego dnia, dziewczyna siedziała przy mnie bynajmniej tak mi się wydawało, oczy miałem obwinięte bandażami.
- Czyli zrobiłaś to o co cię prosiłem- powiedziałem zadowolony
- Teraz musimy poczekać aż przyzwyczaisz się do nowych oczu- powiedziała dziewczyna.
Uśmiechnąłem się i leżałem na łóżku.


Następna notka będzie nie jako Fate a jako Zero po spotkaniu przez Fate’a z Tsuki.
10.02.2012 o godz. 12:48
Komentuj post użytkownika (maksymalnie 1024 znaki)
statystyki