Przeznaczenie

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Powiadamiam moich drogich czytelników, o tym że tymczasowo nie będę dodawał notek.
Muszę trochę popracować nad wyglądem, stylem i samą fabułą.
Zacznę poprawiać błędy by lepiej się wam czytało.
Gdy tylko wszystko opracuję i dopracuję, wtedy zacznę wstawiać nowe notki, które będą bardziej przejrzyste.

Proszę o wyrozumiałość i cierpliwość.
Dziękuje i Pozdrawiam wszystkich.
Tagi: uwaga
27.03.2012 o godz. 08:57
Obudziłem się rano i zacząłem myśleć o tym co stało się wczoraj, Yin mnie pocałowała a Kumi najwidoczniej jest zazdrosna.
Pasowało mi to bo bynajmniej nie będę się nudził do czasu aż przywyknę do nowej mocy.
Wstałem z łóżka i wyszedłem przed dom gdzie od razu zatrzymała mnie Kumi.
- Gdzie się wybierasz? – zapytała
- Nigdzie wyszedłem się przewietrzyć, pyzatym nie musisz się mną aż tak opiekować – powiedziałem idąc do ogrodu.
W ogrodzie usiadłem na ławce i myślałem o zemście na wiosce i rodzinie ale jednak byłem też ciekaw jak silni się stali i czy dam sobie radę.
Nagle usłyszałem głos Yin wołała mnie, wróciłem do domu i usiadłem przy stole.
- Zaraz zrobię ci śniadanie – powiedziała Yin.
Usłyszałem jak Kumi szepta coś pod nosem co przypominało słowa „nienawidzę cię” lub „zabije cię” ale jednak chciałem uniknąć tego drugiego.
- Kumi wiesz co mam już dość tych bandaży – powiedziałem i zacząłem je ściągać
Kumi tylko westchnęła a Yin w sumie nie wiedziałem co dokładnie robi.
Zdjąłem bandaże zasłaniające moje oczy, światło na początku trochę mnie oślepiło ale po chwili wszystko było ok.
Świat widziany oczyma mojej matki był jakiś inny, widziałem wszystko tak jakby lepiej i wyraźniej. Spojrzałem na Yin, która stała w kuchni i robiła śniadanie była ładniejsza niż to pamiętałem w sumie trochę czasu minęło odkąd ją ostatni raz widziałem.
Wstałem i podszedłem do okna po czym zwróciłem się do Kumi.
- Chyba czas wypróbować nową moc – uśmiechnąłem się do dziewczyny ona natomiast wiedziała co ma robić.
Wyszła z domu by znaleźć kogoś za kim nikt nie będzie tęsknił o kim nikt nie pamięta ale miała też możliwość pójścia do władz tej wioski by dano jej jakiś zbirów skazanych na śmierć.
Ja natomiast podszedłem do Yin i objąłem ją w pasie.
- Yin powiedz mi teraz od kiedy się we mnie podkochujesz?
Dziewczyna zarumieniła się i próbując uniknąć odpowiedzi zaczęła zmieniać temat.
- Nie zmieniaj tematu – powiedziałem
Yin trochę speszona ale odpowiedziała:
- Od samej Akademii.
Uśmiechnąłem się do niej i przytuliłem ją.
- Teraz możesz robić co się podoba ale pod jednym warunkiem…
- Jakim warunkiem? – zapytała poważnie
- Wyrzekniesz się wioski liścia – powiedziałem
Dziewczyna była tym trochę zaskoczona ale zgodziła się i pocałowała mnie.
Kumi wróciła po godzinie podczas, której zdążyłem zjeść śniadanie i poflirtować z Yin.
Dziewczyna przyprowadziła trzech mężczyzn najprawdopodobniej z więzienia.
- Zaprowadź ich na pole za domem – powiedziałem
Dziewczyna zrobiła to o co prosiłem wiec ja poszedłem do mężczyzn.
- Macie szczęście bądź nie, jeżeli zdążycie uciec o jesteście wolni jeżeli nie to umrzecie – powiedziałem z wyrazem zadowolenia na twarzy.
Faceci od razu rzucili się do ucieczki, rozbiegli się w innych kierunkach.
- Sprytnie ale ja muszę coś sprawdzić- aktywowałem EMS i użyłem Amateatsu jak mój ojciec.
Spaliłem jednego z nich czarnymi płomieniami, drugiego złapałem teleportując się prosto przed niego i też spalając go czarnymi płomieniami, trzeciego zaś złapałem w genjutsu i w nim go wykończyłem wszystko to trwało parę minut.
Kumi uśmiechała się widząc jak potrafię używać nowych oczu, na początku miała wątpliwości ale teraz gdy zobaczyła mnie w akcji od razu je rozwiałem.
Yin natomiast stała z kamienną mina i przyglądała mi się uważnie.
- Yin posłuchaj, chcesz czy nie ale ja zniszczę Konohe – powiedziałem stanowczo
Dziewczyna nawet nie drgnęła była silna, teraz z aktywowanym EMS widziałem to dokładnie, była silniejsza psychicznie niż Kumi.
Uśmiechnąłem się dezaktywując dojutsu i wchodząc do domu.
Usiadłem na sofie spojrzałem na Kumi.
- Niedługo wyruszamy ale załatwimy jeszcze kilka spraw po drodze do Konohy..
- Jakich spraw? – zapytały obie dziewczyny jednocześnie.
Zaśmiałem się ale po chwili byłem już poważny.
- Znajdziemy Tobiego, on też chce zniszczyć konohe więc mamy wspólny cel.
Dziewczyny pobladły słysząc imię Tobi ale mnie to nie obchodziło, z nową mocą poradzę sobie nawet z nim.
Poszedłem do swojego pokoju a z dołu u słyszałem kłótnię dziewczyn.
- Zostaw go w spokoju to ja chce z nim być – powiedziała Kumi
- Niech on zdecyduje, z którą z nas chce być – odpyskowała jej Yin
Dziewczyny kłóciły się około godziny aż jedna wyciągnęła broń, wtedy postanowiłem wkroczyć.
Pojawiłem się z nikąd rozdzielając gotowe do walki dziewczyny.
- Spokojnie dziewczyny spokojnie – Uśmiechnąłem się – Nie możecie walczyć między sobą.
Obie schowały natychmiast broń wydawało mi się że zmierzyły mnie wzrokiem.
Czułem się trochę rozbawiony tą sytuacją więc zapytałem ze śmiechem.
- Dziewczyny a może trójkącik?
Od razu dostałem od obu dziewczyn w twarz co rozbawiło mnie jeszcze bardziej, przewróciłem się na podłogę i zwijałem się ze śmiechu.
Yin i Kumi stały nadmą patrząc jak na idiotę,
Po dłuższej chwili wstałem z ziemi i oznajmiłem że jeżeli będą między sobą walczyły to je zostawię, poczym poszedłem do swojego pokoju.
Dziewczyny tym razem były cicho więc nie wiedziałem co robią ale bynajmniej miałem spokój.
Przysnęło mi się i obudziło mnie pukanie do moich drzwi.
Do pokoju wpadły dziewczyny zdenerwowane i przestraszone.
- Co się stało? – zapytałem
Dziewczyny powiedziały razem
- Odział z Konohy stoi przed domem jest ich 6.
Trochę się zdziwiłem że tak szybko nas znaleźli wiec wstałem i powiedziałem
- Spakujcie się, załatwię trochę czasu żebyście mogły uciec a potem do was dołączę, a spakujcie też mnie jeżeli możecie.
Uśmiechnąłem się lekko i wyszedłem przed dom, stało tam 6 Jouninów.
Stanąłem przed nimi i powiedziałem że jeżeli chcą zginąć to dobrze trafili.
Nienawidziłem Konohy jeszcze bardziej za tak szybkie odnalezienie mnie, zastanawiało mnie też czy to nie przypadkiem przez Yin , która uciekła z misji by mnie znaleźć.
Tagi: Śmiech
23.03.2012 o godz. 11:00
Zdziwienie
Siedziałem w małej wiosce razem z Yin i Yumi, spędziliśmy tu noc czekając na Tsuki i Saito.
Przybyli dopiero rano Saito było poobijany a Tsuki wyraźnie przestraszona, wyszedłem im naprzeciw od razu zadając pytanie.
- Co się stało?
- Spotkaliśmy Fate’a – odparł chłopak
W domku gdzie nocowaliśmy Yin lekko drgnęła słysząc imie mojego brata, wiedziałem że podkochiwała się w nim ale myślałem że to już jej przeszło w końcu jest on przestepcą.
- Wprowadź go i połóż na łóżku – powiedziałem.
Byłem ciekaw czy mój kochany braciszek wspominał coś o mnie więc od razu zadałem dziewczynie kolejne pytanie:
- Rozmawialiście z nim o czymś ?
Tsuki siedziała chwile przypominając sobie całe zdarzenie.
- Mówił coś że pozna jakąś prawdę czy coś i podążał w kierunku wioski deszczu ale nie jestem pewna czy na pewno tam poszedł. – powiedziała.
Kiwnąłem głową i poszedłem do osobnego pokoju przemyśleć to wszystko.
Wróciłem do nich po 15 minutach.
- Jako że jestem dowódcą, stwierdzam iż musimy dokończyć naszą misję i zostawić Fate’ bynajmniej na razie, po powrocie do domu zdam raport i wtedy zdecydują co mamy zrobić a teraz niech wszyscy się szykują.
Złapałem swoje rzeczy i wyszedłem przed domek, czekałem tam na wszystkich.
Minęło jakieś 15 minut gdy zauważyłem że kogoś brakuje.
- Chwila kogo nam brakuje? – zapytałem
Okazało się że niema Yin.
- Wzięła swoje rzeczy i mówiła że poczeka przed domem – powiedziała Yumi
Złapałem się za głowę i uderzyłem pięścią w ścianę.
- Nawet nie wiemy ,w którą stronę poszła – powiedział Saito
- Niech ją szlak, dobra ruszamy bez niej trzeba wykonać misję.
Powiedziałem po czym ruszyłem w przeciwną stronę niż podążał Fate.

W tym czasie ( Yin )

Biegłam przez las w stronę wioski deszczu gdzie prawdopodobnie mógł być Fate, sprzeciwiłam się dowódcy więc pewnie nawet mnie nie szukają.
Biegłam dość szybko więc po kilkunastu godzinach dotarłam pod wioskę.
- Ciekawe czy tu jesteś – powiedziałam sama do siebie zdjęłam opaskę Konohy.
Szukałam go wszędzie lecz nigdzie go nie było, w końcu trafiłam na pewien trop wyczułam jego charę, sam mnie tego nauczył bardzo dawno temu.
Szłam za tym tropem aż stanęłam przed wielkim domem.
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam go, rozmawiał z jakąś kobietą.
Postanowiłam że będę mu się przyglądać.
Minęły 3 miesiące
W ciągu tego czasu zdążyłam się dużo dowiedzieć, Fate odnalazł matkę ale teraz ją zabił by zniszczyć konohe tak jak wcześniej radziła mu sama.
Teraz Fate Leżał na łóżku nieprzytomny więc czekałam do rana.
Rano zauważyłam że dziewczyna imieniem Kumi opatrzyła jego rany i przeszczepiła mu oczy.
Chłopak teraz nic nie widział gdyż bandaże zasłaniały mu oczy lecz nagle.
- Kumi, kogo wpuściłaś do domu? – powiedział
Dziewczyna się zdziwiła i zaczęła się rozglądać.
- Ahh czyli mamy gościa.. – powiedział Fate i szedł w moją stronę.
- Fate jak ty możesz coś widzieć jak maż zasłonięte oczy? – zapytała dziewczyna
Chłopak nie odpowiedział uśmiechnął się tylko i dalej podążał w moim kierunku.
Siedziałam za drzwiami jednego z pokoi gdy nagle je otworzył.
- Witam gościa- powiedział chłopak tak jakby mnie widział.
Siedziałam na podłodze udając że mnie niema gdy Fate nagle powiedział.
- wiem że tu jesteś czuję twoją Charę oraz te oczy pomogły mi tu dojść więc nie bądź nie miła i odezwij się tajemnicza osobo.
Siedziałam cicho ale coś kazało mi się odezwać.
- Fate czy to naprawdę ty? – zapytałam zdumiona.
- Hmmm… Znam ten głos…- powiedział i zaczął zdejmować bandaże.
- Nie rób tego jeszcze nie przywykłeś – krzyknęła dziewczyna zza jego pleców
- No tak masz rację- uśmiechnął się – więc dziewczyno , której głos jest mi znajomy przedstawisz się czy mam wpuścić tu Kumi?
Osłupiałam niby był grzeczny ale ta groźba, mówił do mnie takim spokojnym tonem jakby nie bał się niczego.
- To jaja … Yin – powiedziałam po chwili.
Chłopak uśmiechnął się.
- Yin, no tak jak mogłem zapomnieć… A teraz wstań i powiedz co ty tu robisz.
Wstałam jak mi nakazał poszłam za nim do salonu i czułam zimny wzrok dziewczyny na sobie, usiadłam na sofie obok chłopaka.
- Pamiętasz jak spotkałeś Yin i Saito? To Dzień później wieczorem już tu byłam- powiedziałam.
- Ah tak.. – powiedział wyraźnie zdziwiony – Dobrze teraz powiedz co tu robisz.
- Chciałam cię znaleźć bo bo….- Urwałam
- Kumi możesz wyjść chcę z nią porozmawiać na osobności.
Dziewczyna wyraźnie wkurzona wyszła z salonu i poszła na piętro.
- Tak więc możesz dokończyć – powiedział fate
- Bo ciągle coś do ciebie czuję – odparłam zawstydzona
Fate wyglądał na naprawdę zdezorientowanego podrapał się po głowie i złapał mnie za ręke.
- Jeżeli coś chcesz zrobić zrób to teraz.
Gdy usłyszałam te słowa przestraszyłam się sama nie wiem czemu, po chwili jednak zdałam sobie sprawę że jeżeli mogę zrobić co chcę….
Pocałowałam go namiętnie w usta, a on odwzajemnił pocałunek.
Siedzieliśmy na sofie całując się aż przerwała nam Kumi.
- Ekhm… Fate musi odpoczywać – powiedziała stanowczo i zmierzyła mnie złowrogo
Poszłam do pokoju, który mogłam sobie wybrać a wybrałam ten z balkonem na piętrze.
Siedziałam tam resztę dnia myśląc o Fate i jego uczuciach…

Tagi: Zdziwienie
22.03.2012 o godz. 13:44
Trudno było odnaleźć chakre, którą się ledwo pamięta.
Po kilku godzinach szukania poddałem się i poszedłem razem z Kumi do baru.
- Co podać ? – zapytał kelner
- Całą butelkę Sake – odparłem a Kumi tylko przytaknęła.
Usiedliśmy przy stoliku pod oknem i zaczęliśmy pić.
[pije 6 szklankę] – wiesz chyba się poddam i po prostu Pojdę gdzie mnie nogi poniosą – powiedziałem będąc już trochę pijany.
Kumi przysunęła się do mnie po czym objęła mnie rękoma:
- Odnajdziesz matkę mówię ci… a teraz może.
Dziewczyna zbliżyła swoje usta do mojej twarzy, było coraz bliżej pocałunku aż w końcu pocałowała mnie, siedziałem zdumiały nie robiąc niczego a dziewczyna wciąż całowała mnie.
Nagle do baru weszła kobieta, kelner od razu wyjął worek z pieniędzmi i przekazał go jej.
Spojrzała na mnie i na Kumi po czym podeszła do nas.
- Ej wy… Wynocha stąd, to moje miejsce.
Posadziłem Kumi obok siebie po czym wstałem i powiedziałem:
- Nie będę słuchał rozkazów.
Nagle poczułem od kobiety znaną mi chakrę „nie to niemożliwe” pomyślałem i dokładnie się przyglądałem kobiecie, ona zaś strzeliła mnie tak mocno w twarz że wylądowałem za oknem.
Kumi siedziała na miejscu, była kompletnie pijana wiec nie mogłem na nią liczyć.
Złożyłem kilka pieczęci lecz kobieta okazała się szybsza, kopnęła mnie w brzuch, uderzyłem plecami w pobliski budynek.
Złapała mnie za szyję i podniosła:
- Nie masz zemną szans szczeniaku – powiedziała.
Ja aktywowałem Sharingana i użyłem Chidori Nagashi, kobieta automatycznie odskoczyła i zaczęła mi się przyglądać wiec wykorzystałem ta sytuacje i obezwładniłem ją lecz tylko na moment, okazała się silniejsza niż wyglądała i to ona obezwładniła mnie.
- Jesteś do niego podobny ale to nie możesz być ty… - powiedziała sama do siebie.
Nie odezwałem się, leżałem na ziemi bez ruchu skupiając dużą ilość chakry w dłoniach, po chwili byłam już wolny a kobieta upadła na ziemię.
- Koniec zabawy, powiedz mi kim jesteś… - powiedziałem
Kobieta uśmiechnęła się lekko.
- Tak jak myślałam jesteś moim synem.
Stałem jak słup soli a kobieta podchodziła do mnie, jeżeli była moją matką to się zmieniła.
Na zdjęciach, które miał ojciec wyglądała zupełnie inaczej.
Kobieta podeszła do mnie i objęła mnie:
- Jak ty tu trafiłeś?? Gdzie masz brata i ojca?
Nie odpowiedziałem, spuściłem tylko głowę zastanawiając się co mam powiedzieć.
Po chwili milczenia odezwałem się;
- Zostawiłem ich i wioskę, nawet mnie nie szukali więc nic dla nich nie znaczyłem.
Kobieta uśmiechnęła się i przycisnęła mnie do siebie bardzo mocno.
- Powiedz mi jeszcze jak masz na imię bo ciężko mi to stwierdzić po wyglądzie- powiedziała
Roześmiałem się na całe gardło.
- Fate, sama dałaś mi to imię, a tak właściwie to co tu robisz mamo?
Kobieta na słowo „mamo” przytuliła mnie jeszcze mocniej.
- Ja zbieram podatki na wioskę, robie to raz na dwa miesiące – odparła
- Mamo powiedz mi czemu chcieli cię zabic? – zapytałem
Kobieta zaczęła opowiadać, mówiła że sam Sasuke kazał jej odejść by nie musiał jej zabić, wioska chciał by umarła bo będąc żoną Sasuke urodziła nas i poznała kilka skrywanych tajemnic jedną z nich było to że wioska chciała wyszkolić bliźniaków Uchiha na zabójców, którzy dostawali by misje rangi S i w czasie wojny mieli by rozkaz zabicia głównych dowodzących armią wroga, mama jednak się na to nie zgodziła i zaczęła walczyć dlatego też chcieli ją zabić.
Po opowieści mamy zrobiło mi się bardzo przykro i uświadomiłem sobie że Zero powinien już zakończyć swoje szkolenie na Zabójcę.
- Mamo, chcę zniszczyć wioskę Liścia lecz najpierw musiał bym zabić Zera… - powiedziałem.
Kobieta stała z uśmiechem.
- Jeżeli Zero jest wierny wiosce a nie rodzinie to na pewno już został Jouninem i szukając ciebie, bo z tego co mi wiadomo to jesteś poszukiwany i ta dziewczyna ( wskazała na Kumi ) też , wiec prędzej czy później stoczysz walkę z bratem.
Mitsuki gestem kazała mi zabrać Kumi i iść za nią, ja oczywiście zrobiłem to.
Poszliśmy do jej domu, był bardzo duży więc pomieściliśmy się w nim wszyscy.
Położyłem w Kumi w pierwszym lepszym pokoju a sam wróciłem do salonu.
- Synku słuchaj mnie teraz bardzo uważnie, jeżeli chcesz zniszczyć Konohe musisz aktywować Mangenkou Sharingana po czym przeszczepić sobie oczy najlepiej kogoś z najbliższej rodziny czyli , Ojca , brata lub moje… - powiedziała
„moje przecież mama nie była Uchiha” – pomyślałem i słuchałem dalej mamy
- … widzę że zdziwiło cię słowo moje więc już ci to tłumaczę, pochodzę z rodziny Hayata lecz moja matka spłodziła mnie z kimś z rodu uchiha, nie wiedziałam o tym do czasu aż ninja z Konohy nie chcieli mnie zabić, zabiłam też swoją „ najlepszą przyjaciółkę” dlatego mam Mangenkou Sharingana… - w oczach kobiety zabłysnął szkarłat lecz nie był zwykły.
- … Jeżeli chcesz zniszczyć wioskę i wszystkich, którzy nie dali mi cię wychować musisz mnie zabić i przeszczepić sobie moje oczy, przemyśl to do jutra, a jeżeli niechżesz mnie zabić to powiem ci że i tak już umieram więc tylko byś uśmierzył mój ból – powiedziała po czym poszła do swojego pokoju.
Siedziałem na sofie jak kamień, nie ruszałem się nawet na minimetr, zastanawiałem się nad tym co zaproponowała mi mama.
Dopiero co ją odnalazłem a teraz mam ją zabić, moje myśli błądziły w głowie tak długo aż zasnąłem w salonie.
Rano obudziła mnie Kumi.
- Fate wstań, rozmawiałam z twoją mamą i mam się ciebie zapytać czy przemyślałeś to – zapytała dziewczyna.
Otworzyłem zaspane oczy, ziewnąłem i spojrzałem na nią.
- Kumi zostaniemy tu kilka miesięcy i mam do ciebie prośbę – powiedziałem
Dziewczyna kiwnęła pytająco głową
- Pomożesz mi zniszczyć Konohę i mojego brata? – zapytałem
- Oczywiście, nie zostawię cię samego – odpowiedziała.
Poszedłem do mamy, uzgodniłem z nią ze za trzy miesiące mogę przyjąć jej propozycje ponieważ chce spędzić z nią trochę czasu.
Mama uśmiechnięta przystała na moje warunki.
Trzy Miesiące Później:
Byłem już po walce z matką, leżała u moich stóp przebita moją kataną, była uśmiechnięta bo wiedziała że cząstka niej jest we mnie.
Ledwo stałem byłą to ciężka walka, Kumi podbiegła do mnie.
- Muszę cię wyleczyć – powiedziała
- Dobrze, a potem przeszczepisz mi oczy, tak jak cię tego uczyła moja mama- powiedziałem
Kumi przytaknęła i zabrała się za leczenie moich ran, a ja zemdlałem.
Obudziłem się następnego dnia, dziewczyna siedziała przy mnie bynajmniej tak mi się wydawało, oczy miałem obwinięte bandażami.
- Czyli zrobiłaś to o co cię prosiłem- powiedziałem zadowolony
- Teraz musimy poczekać aż przyzwyczaisz się do nowych oczu- powiedziała dziewczyna.
Uśmiechnąłem się i leżałem na łóżku.


Następna notka będzie nie jako Fate a jako Zero po spotkaniu przez Fate’a z Tsuki.
10.02.2012 o godz. 12:48
Ruszyłem w drogę do wioski deszczu gdy sytuacja przed jaskinia uspokoiła się.
Ciągle towarzyszyła mi dziewczyna, którą ścigał elitarny odział Ninja.
Biegliśmy znów lasem i nagle stanąłem i spojrzałem na dziewczynę.
- ja nawet nie znam twojego imienia i nie wiem nic o tobie – powiedziałem.
Dziewczyna stała i przyglądała mi się.
- Mam na imię Kumi, pochodzę z wioski Skały i tam też zabiłam kilku Jouninów.
Przerwałem dziewczynie:
- Dobra więcej nie musze wiedzieć, ja jestem Fate i ty też więcej o mnie nie musisz wiedzieć – powiedziałem i ruszyłem w dalszą drogę.
Biegliśmy przed siebie gdy nagle dziewczyna wpadła w sidła, które pojawiły się z nikąd.
Po chwili zza drzew wyskoczyli trzej faceci z mieczami, nie wyglądali na silnych.
- Kumi zraz ci pomogę – powiedziałem patrząc jak dziewczyna miota się w siatce.
Jeden z mężczyzn podszedł do kobiety i uważnie się jej przyglądał.
- Tak to ona, na pewno dostaniemy małą fortunkę gdy sprowadzimy ja do wioski – powiedział do swoich kompanów.
Zbliżyłem się do niego i odepchnąłem go.
- Pamiętaj że najpierw musicie pokonać mnie.
Faceci ani drgnęli, ten najbardziej wycofany wyjął z plecaka listy gończe i uśmiechnął się.
- Panowie mamy dzisiaj wielkie szczęście, ten chłopak jest wart 10 razy więcej niż ona – powiedział.
Stałem z lekkim uśmiechem na twarzy i czekałem na ich atak.
Z wyglądu nie byli zbyt silni ale jak się okazało atakowali bardzo mocno, ledwo uskakiwałem przed ich ciosami, które wyprowadzali bardzo starannie.
Odskoczyłem i poczułem ze za plecami mam drzewo i nie ma możliwości bym uskoczył przed atakiem, facet musnął ostrzem moją twarz i rozciął mi policzek.
Moja krew kapała na ziemie faceci stali i szykowa lisie do następnego ataku ale ja miałem ich już dość, aktywowałem sharingana i z łatwością uniknąłem kolejnego ciosu.
Ich ciosy były bardzo szybkie ale widać było że zaczynają się męczyć.
Wyciągnąłem katanę i nie myśląc zbyt długo zaatakowałem, tak jak myślałem w obronie też byli dobrzy lecz nie na tyle by konkurować zemną.
Przebiłem faceta, który nosił listy gończe i musiałem szybko uskoczyć przed atakiem pozostałej dwójki.
Dziewczyna ciągle szamotała się w pułapce krzycząc.
- Wyciągnij mnie to ci pomogę.
Ja znów unikałem ciosów tym razem z wielką łatwością, skierowałem się w stronę dziewczyny i uwolniłem ją z pułapki.
Dziewczyna wyjęła ze swojej torby dwa ostrza i ruszyła do ataku.
Wyglądał jak by oszalała i widać było że nie zabija po raz pierwszy.
Dziewczyna szybko poradziła sobie z dwoma facetami i stanęła przede mną patrząc w moje szkarałatne oczy.
- Teraz już wiem jak czytałeś mi w myślach – uśmiechnęła się delikatnie.
Zaczęło się ściemniać więc stwierdziłem że trzeba znaleźć jakieś miejsce na nocleg.
Znaleźliśmy małą jaskinię, ja poszedłem nazbierać trochę drewna a dziewczyna zajęła się przygotowaniem posłania.
Gdy wróciłem posłanie było gotowe, położyłem drewno rozpaliłem je szybko za pomocą Katona, stwierdziłem że powinno starczyć drewna do rana i poszedłem się przejść.
Spacerowałem między drzewami gdy nagle zauważyłem znajomą mi postać.
Była to Tsuki moja dawna przyjaciółka biegnąc w stronę z której przybyłem, za nią biegł też chłopak ale że był trochę dalej niż ona nie mogłem go rozpoznać.
Schowałem się za drzewem by nie mogli mnie zauważyć, oni też szukali miejsca na nocleg lecz nie mieli tyle szczęścia co ja.
Rozbili obóz i rozłożyli namioty, przez Momot wydawało mi się że dziewczyna mnie zauważyła, szła w moja stronę była coraz bliżej a ja ani drgnąłem, nie mogłem się ruszyć bo gdybym to zrobił od razu by mnie zauważyła i zaczęła ścigać a ja nie chciałem jej zabijać.
Spojrzałem na Tsuki i nie wierzyłem własny m oczom, byłą już Jouninem.
Po chwili była już bardzo blisko mnie, starałem się nie wydawać żadnych zbędnych dźwięków ale nie wyszło mi to najlepiej, potknąłem się o korzeń i upadłem na ziemie prosto przed dziewczynę.
Tsuki odskoczyła kawałek w tył i wyciągnęła Kunai’a , ja wstałem otrzepałem się z ziemi i powiedziałem:
- Hej Tsuki dawno cię nie widziałem.
Dziewczyna od razu rozpoznała mój głos i chciała rzucić się mi na szyję lecz ja odskoczyłem.
Staliśmy tak chwilkę z zupełnej ciszy.
- Fate to naprawdę ty? – zapytał z niedowierzaniem dziewczyna.
Ja kiwnąłem tylko głową po czym chciałem odejść w głąb lasu lecz dziewczyna złapała mnie za rękę by mnie zatrzymać.
Odruchowo wyrwałem się z jej uścisku i wyciągnąłem katanę tak szybko że nawet tego nie zauważyła, katanę miała przyłożoną do gardła i wydała z siebie pisk.
Z obozu było słychać tylko wołanie
- Tsuki gdzie jesteś?!
Dziewczyna krzyknęła i od razu pojawiła się chłopak, teraz mogłem go już rozpoznać, był to Saito członek jej drużyny.
Spojrzał na mnie i odciągnął Tsuki na bezpieczną odległość po czym ruszył do ataku.
Był jeszcze słabszy niż to zapamiętałem ale było tak tylko przez chwilę.
Trafił mnie jakimś wodnym Jutsu, które prawie zwaliło mnie z nóg.
Chłopak był zdziwiony że jeszcze stoję i spojrzał na dziewczynę, Tsuki stała jak sparaliżowana.
- Szkoda że Zero tutaj nie ma – powiedział chłopak sam do siebie.
Teraz ja zaatakowałem a Saito ledwo się bronił, nie były to moje najlepsze ataki lecz były silne, chłopak upadł na ziemię a ja go podniosłem.
- Możesz powiedzieć mojemu braciszkowi że nigdy mnie nie znajdzie i że zamierzam odkryć prawdę – powiedziałem po czym rzuciłem nim w drzewo prze , które się przebił i wylądował na ziemi nieprzytomny.
Tsuki patrzyła na mnie ze strachem w oczach i odsuwała się co chwilę.
- Nie bój się nie zaatakowałaś mnie więc nie mam powodu by atakować ciebie – powiedziałem odwracając się i odchodząc.
Obejrzałem się za siebie i zauważyłem że dziewczyna klęka przed nieprzytomnym chłopakiem i próbuje go obudzić.
Wróciłem do jaskini, Kumi już spała więc i ja się położyłem, nie mogłem zasnąć zastanawiając się co zrobi Tsuki i Sait gdy oczywiście chłopak się obudzi.
Rano Kumi szykowała śniadanie a ja starałem się znaleźć najszybszą drogę do wioski deszczu.
Zjedliśmy siadanie, które było bardzo smaczne i ruszyliśmy w drogę, prowadziłem i wybrałem drogę, która okazała się niewłaściwa.
Błądziliśmy po lesie cały dzień i dopiero na wieczór znaleźliśmy dobrą drogę.
Do wioski deszczu zostały dwa dni drogi wiec ustaliliśmy umiarkowane tempo i biegliśmy nocą.
Do wioski dotarliśmy trochę szybciej niż się spodziewałem, staliśmy przed murami szukając jakiego wejścia, które pozwoli nam przejść nierozpoznanym.
Wyciągnąłem płaszcze z plecaka i dałem jeden dziewczynie po czym musieliśmy spróbować wejść bramą główną, okazało się że strażnicy nas nie rozpoznali więc zacząłem szukać chakry matki bo tylko tyle pamiętam z dzieciństwa gdy uczyła mnie.
30.01.2012 o godz. 11:33
FPOV

Minęły dwa lata odkąd opuściłem wioskę, trenowałem z różnymi silnymi ninja, a najdłużej z Wilczym Pustelnikiem, nauczył mnie on różnych potężnych technik.
Ćwiczyłem z kilkoma mistrzami miecza gdy tylko pustelnik musiał mnie opuścić na jakiś czas, dowiedziałem się że ktoś z Akatsuki może wiedzieć gdzie jest moja matka.
Pożegnałem się z pustelnikiem, gdyż oboje stwierdziliśmy, że nie może mnie już niczego więcej nauczyć.
Założyłem czarny płaszcz ze znakiem klanu Uchiha na plecach i ruszyłem do pobliskiej wioski.
Po kilkunastu minutach spotkałem grupę ninja tropicieli.
- Ty, to ciebie szukaliśmy.
Ninja otoczyli mnie, tak jak myślałem byli z Konohy.
-A teraz stój spokojnie – powiedział jeden z nich.
Powoli zdjąłem płaszcz i włożyłem go do plecaka.
-Jeżeli niechcenie zginąć to odejdźcie.
Ninja ani drgnęli.
-Dobra więc, zabije was wszystkich.
Wyciągnąłem ręce na boki i zaatakowałem jednego z nich.
W moich oczach widniał szkarłat.
-Tak to na pewno on – krzyknął jeden.
Przebiłem kataną tego krzykacza i szybko wykończyłem resztę po czym wyruszyłem w dalszą drogę.
Byłem już poszukiwany listem gończym, więc musiałem uważać by nikt mnie nie rozpoznał.
Dotarłem do małej wioski, w której miała być osoba znająca położenie jednej z kryjówek Akatsuki.
Wszedłem do baru, usiadłem przy stoliku pod oknem, zamówiłem coś do jedzenia i picia.
- Ej ty [czka] masz twarz [czka] jak mały szczurek [czka].
-Odejdź pijaczku – nakazałem facetowi, który do mnie podszedł.
Facet stanął jak wryty, cofnął się i poszedł do kogoś innego.
Siedziałem cicho lustrując.
Po pewnym czasie zauważyłem jakiegoś dziwnego faceta oraz kobietę.
Wyglądali podejrzanie więc sharinganem i przejrzałem ich umysły.
Znalazłem w umyśle kobiety położenie kryjówki Akatsuki.
Kobieta zorientowała się ze ktoś szperał jej w głowie i gdy tylko wyszedłem z baru to ona podążyła za mną.
Wyszliśmy z wioski i wtedy spytałem.
-Czego chcesz Kobieto?
-Wiem że szperałeś mi w głowie, tylko nie wiem jak to zrobiłeś.
Staliśmy w lesie patrząc na siebie, zastanawiałem się czy ją zaatakować czy zostawić w spokoju.
Dziewczyna podeszła do mnie lekko odkrywając swoje nogi z pod krótkiej spódniczki.
-To powiesz mi jak to zrobiłeś? – dziewczyna spojrzała mi w oczy.
Miałem kamienną minę i nie odezwałem się ani słowem, kobieta dotknęła mojej ręki wtedy też zauważyłem że podobam się jej.
- Czy to ważne jak to zrobiłem? – odparłem.
- W sumie to nie, pyzatym ja cię skądś znam. – dziewczyna przyglądała mi się uważnie.
Pogładziłem jej dość długie brązowe włosy i powiedziałem:
- Jestem poszukiwany, nie pytaj dlaczego bo i tak nie odpowiem.
Kobieta nie odezwała się ani słowem tylko stała i patrzyła się na mnie.
Staliśmy tak kilkanaście minut w zupełnej ciszy patrząc się na siebie, kobieta powiedziała:
- Więc dokąd teraz zmierzasz? – zapytała zmieniając temat.
Uśmiechnąłem się do niej lekko prawie niezauważalnie.
- Z tego co wyczytałem z twojego umysłu to niedaleko tu jest kryjówka Akatsuki i właśnie tam idę. – odparłem.
- Mogę ci towarzyszyć?
Spojrzałem na nią i przez chwile zastanawiałem się czy przyda mi się do czegoś, stwierdziłem że w sumie nie zaszkodzi może okaże się być dobrą medyczką.
- Dobrze, to ruszajmy.
Biegliśmy lasem skacząc z drzewa na drzewo unikając głównej ścieżki by nie zostać rozpoznanym, w mojej głowie pojawił się pomysł założenia malej drużyny dzięki, której będę mógł łatwiej realizować swoje cele.
Nagle gałąź pod kobietą złamała się wiec ja z wielką szybkością i sprawnością złapałem ją zanim spadła na ziemię.
- Dzięki – wysapała przestraszona.
Dotarliśmy do końca lasu i początku doliny, była tam jaskinia, która miała być rzekomą kryjówką Akatsuki.
Stanęliśmy przed jaskinią wytężając wzrok by cokolwiek zauważyć lecz było tam bardzo ciemno.
- To wchodzimy? – zapytała niepewnie kobieta.
Przez chwile się wahałem lecz stwierdziłem że nie jestem małym dzieckiem, kiwnąłem głową i weszliśmy do środka.
Aktywowałem sharingana i rozglądałem się czujnie.
Zauważyłem światło i potężną chakrę, którą posiadało dwóch ninja.
- Zaczekaj tu – mruknąłem do kobiety, która natychmiast się zatrzymała.
Pobiegłem w stronę światła i zauważyłem dwie postaci ubrane w czarne szaty z czerwonymi chmurami, byli to dwaj faceci rozmawiający o czymś czego nie dosłyszałem.
Gdy tylko mnie zauważyli jeden z nich powiedział:
- Kim jesteś i czego chcesz?
-Chce wiedzieć gdzie jest moja matka, mam informacje że możecie wiedzieć- odparłem bez strachu.
Faceci stali wpatrzeni w siebie, wydawało by się że czytają sobie w myślach.
- Powiedz chłopcze jak nazywa się twoja matka? – zapytał ten drugi trochę niższy.
- Mitsuki Hayata – odparłem spokojnie
Facet uśmiechnął się:
- Tak znam ją z Konohy władze w twojej wiosce chciały ją zabić i ledwo uciekła, teraz ukrywa się….
Tu facet przerwał bo usłyszał czyjeś kroki,.
Kobieta wpadła na mnie:
- elitarny odział z mojej wioski szuka mnie tu – powiedziała.
Faceci tylko parsknęli a ja się uśmiechnąłem.
- Nie mam zamiaru was o nic prosić ale byłoby miło gdybyście mi pomogli ich zabić – powiedziałem do członków grupy Akatsuki.
Faceci jednak zrobili kilka pieczęci i zaśmiali się.
-Nie wejdą tu, teraz jaskinia jest chroniona genjutsu, a więc na czym skończyłem? A tak… twoja matka ukrywa się w wiosce deszczu, tam ją znajdziesz- powiedział facet.
Kiwnąłem głową na znak podziękowania i poczekałem aż sytuacja na zewnątrz się uspokoi.
27.01.2012 o godz. 19:39
Fpov


Obudziłem się rano wyspany, wyłączyłem budzik, który jeszcze nie zaczął dzwonić.
„hmmm ciekawe jaka dziś pogoda” – pomyślałem i odsłoniłem okno.
Słońce od razu wypełniło mój pokój.
Na dole za domem zauważyłem trenującego Zera.
Trenował on swoim mieczem przypominającym katanę lecz nie był nią.
Spojrzałem w kąt gdzie stała moja biała katana.
Otworzyłem okno i wyjrzałem przez nie po czym zawołałem:
-Zero…
-Co?! – odpowiedział
-Potrenujemy razem?
-Możemy – powiedział na mnie nie patrząc.
Złapałem swoją broń i pobiegłem na dół , wyszedłem z domu i stanąłem naprzeciwko brata.
-To zaczynamy – powiedziałem.
Zero od razu ruszył do ataku i z ledwością broniłem się.
Poruszał się jakby od niechcenia, wyglądało to jak walka mistrza z amatorem.
Zero przerósł nawet naszego ojca a ja nie mogłem się z nim równać.
Wybił mi katanę z dłoni i stwierdził że to koniec walki po czym zajął się swoim treningiem.
„nikt niema czasu mnie uczyć, ani zero ani ojciec” – zbulwersowałem się w myślach..
Wszedłem do domu i zauważyłem że ojciec jest już w domu.
-Tato, nauczysz mnie walczyć kataną?
-Nie teraz Fate – powiedział ojciec.
Pobiegłem do swojego pokoju i zacząłem pakować plecak.
„może jak opuszczę wioskę to się mną zainteresują albo znajdę kogoś kto nauczy mnie walczyć kataną” – pomyślałem sobie pakując ciuchy, zwoje , jedzenie, wodę i inne potrzebne rzeczy.
Założyłem na siebie strój podobny do ojca, zawiesiłem katanę w pasie i wyskoczyłem oknem.

ZPOV

Trenowałem sobie mieczem gdy zauważyłem ojca stojącego w drzwiach.
- Cześć tato- powiedziałem
Ojciec stał trzymając katanę.
-Dobra – uśmiechnął się
Zacząłem walczyć z ojcem jak równy z równym.
Walczyliśmy tak przez około godzinę po czym wybiłem ojcu katanę.
- Haha, znów wygrałem – zaśmiałem się.
Chwile porozmawiałem z ojcem i stwierdziłem że warto poćwiczyć Ninjutsu z fate’m., poszedłem po niego lecz nie było go.
„Ciekawe gdzie poszedł”
Nie zastanawiałem się nad tym zbyt długo i sam wyszedłem z domu.
Szedłem w stronę centrum wioski gdzie spotkałem pobitego Saito.
-Co się stało??
- P p p….. – chłopak nie mógł wykrztusić ani słowa.
Podniosłem go i pobiegłem do szpitala.
Ninja medycy szybko go uleczyli bo były to tylko lekkie rany.
-Więc kto ci to zrobił? – zapytałem
-Twój brat, chyba uciekał z wioski – odparł.
- że co ? Musze iść Saito, wybacz.
Opuściłem przyjaciela i pobiegłem do domu.
W domu powiedziałem ojcu co się stało a on pobiegł szukać Fate’a
Wrócił po trzech godzinach.
-Nie znalazłem go.
Patrzyłem na ojca i nie wiedziałem co zrobić.

[Kilka tygodni późnie]
Minęło kilka tygodni a Fate nie wrócił, ja zacząłem trenować z mistrzem Kakashim i moim ojcem.
Miałem tez trenować z Pustelnikiem, chciałem stać się silniejszy by znaleźć Fate’a i sprowadzić go do domu..
Tagi: Prolog II
27.01.2012 o godz. 18:24
FPOV
Byl sloneczny poranek a ja wlasnie sie obudzilem, wstalem i otworzylem okno po czym uslyszalem glos brata.
- Ej ej Fate spisz?
- Nie, juz wstalem a co chcesz?-zapytalem
- Ubieraj sie i idziemy na spotkanie z senseiem-krzyknal
- Okej Okej, juz sie ubieram.
Okno zostawilem otwarte, ubralem sie w czarne spodnie i blozke ze znakiem klanu Uchiha, wiedzialem ze Zero ubierze sie tak samo bo mielismy taki sam gust.
Wyszedlem z pokoju i zszedlem na dol gdzie czekal juz moj brat blizniak.
- Co tak dlugo?-zapytal ironicznie.
- Aj tam nazekasz-usmiechnalem sie.
Wyszlismy z domu idac na spotkanie z Kakashim, cieszylismy sie ze to on jest naszym nauczycielem gdyz uczyl tez ojca.
W druzynie bylem z bratem i dziewczyna o imieniu Yumi, dosc czesto rozmawiala zemna a Zera ignorowala.
Doszlismy na miejsce spotkania jakies 15 minut przed czasem i stalismy czekajac na Kakashiego.
Piec minut po nas przyszla Yumi, przywitala sie z nami a Zero jak zwykle probowal ja poderwac ale znow go wysmiala i rozmawiala zemna.
Kakashi spoznil sie pol godziny ale bylismy juz do tego przezwyczajeni.
- Yo dzieciaki-przywital nas.
Przywitalismy sie z nim a on nam oznajmil ze przez tydzien nie bedzie trenigow bo musi cos zrobic po czym zniknal.
Poszlismy wiec do miasta gdzie bylo duzo ludzi.
- Patrz Fate jakie laski-powiedzial Zero.
Usmiechnalem sie do niego i klepnalem w plecy.
- Patrz kto idzie- powiedzialem.
Z naprzeciwka szedl Saito z dwiema dziewczynami.
- Siemacie, Zero to jest Mitsui (pokazal na bladynke z lewej strony), a to Shizu(pokazal na druga bladynke)
Zero usmiechnal sie i potszedl do Mitsui.
- Witaj jestem Zero-powiedzial
Dziewczyna zarumienila sie i spojrzala na mnie i wtedy Zero powiedzial:
- Ah, to jest moj brat blizniak a ona to kumpela z druzyny.
Zero, Saito i dwie dziewczyny poszli gdzies a ja pozegnalem sie z Yumi i poszedlem do domu.
ZPOV
Gdy odeszlismy od Fate'a i Yumi odrazu zaczalem krecic do Mitsui a ona ulegala temu.
Saito usmiechal sie bo jak zawsze trafil w dziesiatke z typem dziewczyny.
Poszlismy na dyskoteke zeby troche potanczyc.
W klubie poszedlem z dziewczyna do lazienki i tam zaczalem sie z nia calowac.
Calowalem ja w usta potem po szyi i po dekolcie, wiedzialem ze jest juz podniecona wiec spojrzalem na nia i powiedzialem :
- Taka latwa z ciebie dziewczyna, a teraz powiem ci ze znudzilas mnie, Czesc.
Zlapalem Saito i wyszlismy zostawiajac je w klubie.
- Co? Az tak latwo poszlo?-zapytal Saito
- Tak, teraz zapamieta ze musi uwazac.
Poszlismy do miasta na obiad.
Weszlismy do Ichiraku i zamowilismy ramen.
- To co teraz?-zapytal Saito
- Niewiem moze powkurzam Fate'a albo potrenuje z nim-odpowiedzialem.
Saito siedzial naprzeciw mnie i po moich slowach zaczal sie smiac.
Podano nam ramen i odrazu go zjedlismy.
Po zaplaceniu rachunku pozegnalem kumpla i poszedlem do domu, po drodze usmiechnalem sie do kilku dziewczyn lecz w glowie mialem tylko Yumi, ktora ignorowala mnie czym nieswiadomie wzeudzila moje zainteresowanie.
Podrywalem ja ale nic to nie dawalo, moj urok osobisty nie dawal zadnych efektow.
Doszedlem do domu i zobaczylem ze Fate siedzi na schodach.
- Co jest brat?-zapytalem
- Nic, ojca niema
Usiadlem obok niego.
- Jak ty to robisz, ze rozmawiasz z Yumi?
- Normalnie, nie podrywam wszystkich dziewczyn do okola-zasmial sie Fate
Troche mnie tym wkurzyl wiec sie odzielilismy dopoki ojciec nie wrocil.
Gdy ojciec przyszedl i otworzyl drzwi rzucilismy sie do srodka, a ze Fate popchnal mnie tak ze przewrocilem sie, wtedy kopnalem go a gdy sie odwrocil dostal piescia w twaz, runal na schody a ja poszedlem do swojego pokoju.
W pokoju usiadlem na lozko a ze byl juz wieczor to nic nie robilem.
Fate krzyczal cos do mnie ale go niesluchalem.
Wzialem kunaie i rzucalem w kukle.
Slyszalem, ze moj braciszek wyzywal sie u siebie w pokoju na specjalnym metalowym slupie.
Chwile pozniej Fate przestal halasowac a ja lezalem.
Uslyszalem pukanie do drzwi mojego pokoju, a ze myslalem ze to ojciec to otworzylem i nagle znalazlem sie na podlodze.
- To za moje-powiedzial Fate i poszedl na dol.
Bylem zdziwiony ze uderzyl mnie az tak mocno.
Spojrzalem na moj bialy puszysty dywan i zauwazylem czerwona plame.
Odrazu uswiadomilem sobie ze to moja krew cieknaca z nosa.
- hahaha, bardzo zabawne braciszku.
Krew po chwili przestala leciec a ja szorowalem plame, ktorej juy prawie niebylo.
Gdy wyczyscilem dywan zszedlem na dol i zauwazylem ze ojca niema w domu wiec kolacje musialem zrobic sobie sam.
Zjalem kolacje i nieczekalem na Fate'a az pierwszy pojdzie spac.
Poszedlem do pokoju, przebralem sie, wskoczylem do lozka i zasnalem.
Tagi: początek
06.10.2011 o godz. 19:43
Fate Uchiha - mlody chlopak, mily lecz nie zawsze, ma brata blizniaka i jest podobny do ojca (Sasuke)

Zero Uchiha- brat blizniak Fate'a, ma troche dluzsze wlosy,
lubi sie popisywac, robi wrazenie podrywacza.

Yumi- mloda dziewczyna z dlugimi blond wlosami, stara sie ignorowac Zera i przewaznie jest usmiechnieta.

Yin- mila mloda dziewczyna o brazowych wlosach i blekitnych oczach, jest skromna.

Tsuki- przyjaciulka Fate'a i Yin, brunetka o czarnych oczach.

Saito- dobry kumpel Zera, razem podrywaja dziewczyny, mlody bladyn o niebieskich oczach.
Tagi: Postacie
26.09.2011 o godz. 18:01
statystyki